Wielopokoleniowi BLOG

Prawo i finanse są jak prawa fizyki

Post icon

12.03.2021 r.

Obowiązują, niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Czy je poznaliśmy i czy potrafimy z nich korzystać. Niejeden zdziwił się już, ile kosztuje obsługa darmowej karty kredytowej, albo jak rzeczywiście działają przepisy danej gałęzi prawa, np. spadkowego. Tak samo, jak niejeden zderzył już się z grawitacją...

Podobno każdy ma prawo do szczęścia…

…ale nie każdy ma szczęście do prawa! Ponieważ, aby je mieć – należy je znać. I umieć wykorzystać na swoją korzyść. Nie mam na myśli nadużywania prawa czy też stosowania go w niecnych celach. Po prostu warto wiedzieć, na czym się stoi.

Tymczasem wciąż zdarza mi się słyszeć czyjąś opinię, że kiedy ktoś ma spisaną intercyzę, to znaczy, że coś kombinuje. Że nie ufa, że się zabezpiecza, a intercyza to samo zło. Bo przecież wszystko powinno być wspólne: kochamy się i będziemy ze sobą na wieki. Pytam wtedy, czy ten ktoś wie, jakie są statystyki rozwodów w Polsce…?

Nie chodzi o to, aby kogoś wykiwać. Po prostu warto zastanowić się i nauczyć się rozmawiać. Także o sprawach majątkowych. Aby dokonywać świadomych wyborów.

Czyj jest dom?

Od kilkunastu lat prowadzę szkolenia i niezmiennie, kiedy dochodzę do tego momentu, obserwuję salę i widzę burzę emocji na wielu twarzach.

Do kogo należy dom wybudowany za wspólne pieniądze na działce, którą jeden z małżonków otrzymał po ślubie w darowiźnie od rodziców? No jasne, że do właściciela działki! A nie do obojga.

Tymczasem rozglądam się po słuchaczach, i widzę… Ten zbladł, tamten zrobił się czerwony na twarzy, co piąta para wymienia porozumiewawcze spojrzenia. Jak to? Nie mieszkam u siebie, tylko u żony?!? Jakie to niesprawiedliwe!

A przecież to jest abecadło! Najprostsze zasady dotyczące własności w małżeństwie. Tego powinni uczyć w szkole – każdy wchodząc w dorosłe życie i podejmując decyzje majątkowe powinien mieć taką wiedzę.

Ile jest wariantów ustrojów majątkowych małżeńskich?

Nie, nie dwa… Nie tylko wspólność i rozdzielność majątkowa. Na początek można wymienić pierwsze pięć, przy czym do tego jest sporo podwariantów i tak naprawdę liczy się historia budowania majątku w danym związku. Nie tylko w małżeństwie – wiele podobnych aspektów dotyczy także par nieformalnych. Będzie o tym sporo na Wielopokoleniowych. Teraz tylko sygnalizuję, że tym także będziemy się zajmować.

A cóż dopiero przy finansowaniu zakupu nieruchomości z kredytu zaciągniętego przed lub po ślubie, wspólnie, albo solo, lub kiedy zakup jednej nieruchomości finansowany jest częściowo z pieniędzy wspólnych, a częściowo np. z otrzymanych od rodziców w darowiźnie. Tutaj dopiero zaczynają się schody.

Nie sposób się bogacić i świadomie budować zamożności, nie znając podstawowych zasad dotyczących własności, nabywania nieruchomości, środków finansowych, firm czy spółek (o! tu dopiero jest zamieszanie!). Istotne jest nie tylko świadome podejmowanie decyzji, ale też wiedza, kiedy należy zapytać fachowca (radcę prawnego, doradcę podatkowego, doradcę finansowego, notariusza – każdy odpowiada za swoją działkę), jakie pytania mu zadać i jakich rad nie słuchać (tak, tak, będę pisał, jak zweryfikować sensownego doradcę).

Co więcej – prawnikom i innym fachowcom… należy płacić. Ta smutna prawda nie jest jak na razie zbytnio rozpowszechniona i oczekuje się, że za 200-300 zł prawnik wszystko załatwi. Rzetelna, dobrej jakości porada powinna swoje kosztować, ponieważ jest warta tych pieniędzy. Prędzej czy później na pewno je zapłacisz - albo doradcy na samym początku, albo w efekcie popełnionego błędu wynikającego z braku, albo ze złej jakości porady (tyle, że wtedy kilkadziesiąt-kilkaset razy więcej). To jednak temat na zupełnie inny wpis.

Każdy zna się na prawie

Bo jeśli nie chcesz płacić, cóż… zajrzyj do internetu, przeczytaj kilka, kilkanaście wpisów, posklejaj je w jedną całość i… będziesz miał rozwiązanie! To, że dość często będzie ono błędne, to jest już zupełnie inna sprawa. Czasem dowiesz się o tym dopiero po latach... Możesz też zapytać wujka lub sąsiadki, a oni na pewno powiedzą Ci, jaką decyzję powinieneś podjąć. Przecież na prawie, medycynie, sporcie i polityce zna się każdy. To żaden problem!

Serio? Pierwszy z brzegu case:

Proszę pani, sprawa przedstawia się następująco. Nabyła pani spadek po tacie w 1/3, tak jak siostra i brat. Ale ponieważ otrzymała pani od taty 15 lat wcześniej darowizny przewyższające wartością pani udziału w spadku, a w umowach darowizn zabrakło odpowiednich zastrzeżeń, spadek podzielony zostanie na 2 równe części pomiędzy pani młodsze rodzeństwo – pani nic się już nie należy.

Natomiast za długi taty odpowiada pani do wartości nabytego spadku (tj. 1/3), ale całym swoim majątkiem - tym już posiadanym wcześniej, przed nabyciem spadku, solidarnie z siostrą i bratem. Niestety na tym polega odpowiedzialność z dobrodziejstwem inwentarza. Jeśli bank zechce wyegzekwować kredyt taty z pani lokaty, może to zrobić – nie musi sprzedawać nieruchomości po tacie. Wierzyciel najczęściej zwraca uwagę na to, z czego łatwiej jest przeprowadzić egzekucję, a sprzedaż nieruchomości przez komornika jest trudniejsza, niż zajęcie pieniędzy w banku. Będzie miała pani do rodzeństwa roszczenie regresowe o zwrot nadpłaconych pieniędzy – o ile oczywiście cokolwiek uda się odzyskać.

Ograniczenie odpowiedzialności do pani udziału w spadku (tj. 1/3, a nie całości długu) będzie miało miejsce dopiero, kiedy spadkobiercy dokonają działu spadku, czego biorąc pod uwagę ich nienajlepszą relację mogą nie uczynić nigdy. Niestety nie ma pani na to wpływu, ponieważ odbywa się on poza panią – uczestniczą w nim tylko brat i siostra.

Proste? Przecież na tzw. chłopski rozum to się kupy nie trzyma! To sytuacja sprzed kilku dni u jednej z moich klientek. Owszem, podczas spotkania do kompletu był szczegółowy rysunek struktury rodziny (drzewka rodzinnego), składników majątku, omówienie historii przekazywania go oraz wycen, pokazanie, jak działają poszczególne przepisy itd.

Na temat kolejnych (przynajmniej kilku) wątków prawnych tego case study można przeczytać przynajmniej po kilka monografii po 200-300 stron każda (nie, nie pojedynczych przepisów z KC). I dopiero wtedy nabywa się pewność, że w tym konkretnym przypadku mają zastosowanie te, a nie inne regulacje. Albo i nie.

Ten i inne tego typu przypadki będziemy analizować na Wielopokoleniowych, ale zanim to się stanie, po kolei wyjaśnię działanie wielu, istotnych dla zarządzania rodzinnym majątkiem pojęć i mechanizmów. Trudno, to będzie skomplikowane. Nie może być inaczej, jeżeli mamy mówić o złożonych kwestiach.

Okaże się wówczas, że wiele przepisów nie jest jasne i oczywiste nawet dla prawników. A może właśnie przede wszystkim dla nich…

Pamiętam, jak któregoś razu odwiedził mnie kolega, który zajmuje się egzekucją (i jest w tym niezły!). Popatrzył na moją szafę z książkami i pyta:

- Ty, a dlaczego masz 6 różnych komentarzy do Kodeksu spółek handlowych? Nie wystarczy ci jeden, albo dwa?

- Yyyy… naprawdę sądzisz, że we wszystkich piszą to samo? 😊

Dla jasności – nie mam bladego pojęcia o prawnych meandrach egzekucji, tymczasem jeśli chodzi o obszary dotyczące sukcesji… Gdybym miał ze stu procentową pewnością omówić zasady dziedziczenia i własności w spółce cywilnej lub jawnej – nie jestem w stanie tego zrobić. Znam za to po kilka-kilkanaście wersji, jak prawnicy mogą interpretować każdy pojedynczy wątek oraz sporo orzeczeń sądów i organów podatkowych, które stwierdzają, jak coś działa. Nie muszę tłumaczyć, czy spójnie i jednolicie…

W Polsce co roku ukazuje się blisko 20.000 stron A4 z nowymi aktami prawnymi. Co roku. Do tego tysiące orzeczeń sądów i organów podatkowych oraz pęczniejąca literatura teoretyczna. Będąc fachowcem, nie ma możliwości, aby być na bieżąco ze wszystkim. Uczyć się trzeba przez cały czas, nie wystarczyło 15 lat wcześniej skończyć studia, a potem przejść aplikacji. Jeżeli ktoś dostatecznie ogarnia swoją działkę, to już jest sukces, tym bardziej, kiedy to są obszary interdyscyplinarne.

O które prawo chodzi?

System prawny podzielony jest na wiele gałęzi, które rządzą się innymi regułami wewnętrznej logiki. Należy je znać, aby prawidłowo zinterpretować dany przepis. Nie zapytasz karnisty (to prawnik od prawa karnego) o szczegóły prawa własności intelektualnej, ani cywilisty (od cywilnego) o postępowanie administracyjne.

To tak, jakbyś poszedł wyciąć wyrostek robaczkowy u ortopedy, albo kazał leczyć zęby okuliście. W medycynie znany jest podział na specjalizacje, tymczasem w prawie – wiele osób twierdzi, że prawnik powinien znać się na... prawie. Po prostu na każdym. I dziwi się, że tak nie jest - zadając np. cywiliście pytania dotyczące podatków albo rachunkowości (prawo podatkowe ma kilka działów, a rachunkowość to jeszcze inna wiedza).

W takim razie w jakim celu istniałyby kancelarie prawne złożone z zespołów prawników i doradców podatkowych o różnych specjalizacjach, którzy dopiero działając razem są w stanie przeprowadzić złożone transakcje? Biorąc za to odpowiednio duże pieniądze (np. 50 albo 400 tys. zł).

Prawo cywilne, rzeczowe, spadkowe, zobowiązań, rodzinne, handlowe, gospodarcze, administracyjne, postępowanie cywilne i kilka mniejszych gałęzi – wymieniłem tylko obszary dotyczące sukcesji. Na pograniczu wielu z nich panuje chaos i brak zero-jedynkowych rozstrzygnięć. A przecież to tylko prawo. Do tego trzeba dołożyć podatki, które – szczególnie ostatnio – zmieniają się w galopującym tempie i przybierają irracjonalne formy. A w sukcesji nie mniej istotne są finanse osobiste (o czym większość prawników nie ma pojęcia, a na pewno nie potrafi ich połączyć w jedną całość w spójne rozwiązania) oraz relacje z branżą finansową, tj. doradztwo finansowe i rzetelny dobór produktów (nie sztuką jest dostać drogi kredyt).

Check out

Dlatego, zanim zapytasz wujka Google, co zrobić w Twojej prawno-podatkowo-finansowej sprawie, zadaj samemu sobie trzy pytania:

  • Czy rzeczywiście wiesz, o co pytasz?
  • Czy zdajesz sobie sprawę, w ilu obszarach i z ilu elementów złożona jest Twoja układanka?
  • Po czym poznasz, że odszukana odpowiedź jest OK?

Tak naprawdę te same pytania powinniśmy zadać sobie przed każdą wizytą u prawnika albo innego specjalisty. Na temat błędów komunikacyjnych w relacji klient-doradca (różnych specjalizacji) też będę pisał, ponieważ postrzegam to jako niezwykle istotne zagadnienie dla jakości procesu doradczego oraz podejmowanych w jego efekcie decyzji.

Znasz własne prawa fizyki?

Wiesz, jak działają podstawowe prawa fizyki. Wielokrotnie sprawdziłeś, jak funkcjonuje przyciąganie ziemskie, pamiętasz ze szkoły, że ciało zanurzone w cieczy traci na ciężarze tyle, ile wyparta przez niego ciecz i pewnie zdarzyło Ci się doświadczyć, jak działa prawo zachowania energii, kiedy wpadłeś w poślizg na oblodzonej drodze. Jeżeli zaś fizyka w szkole bywała nudnawa, wiesz chociażby to, że należy od czasu do czasu naładować telefon, bo… zabraknie mu energii 😉

Oczywiście fizyka nie musi być Twoją pasją (moją nie jest, a przynajmniej nie podstawową), zapewne jednak doświadczenie życiowe podpowiada Ci wiele przykładów praktycznego zastosowania jej praw. Wystarczy, że trzeba przygotować lód do drinków; wtedy woda w zamrażalce w cudowny sposób zamienia się w chłodne kosteczki. Wiesz także, że trudno z tymi prawami dyskutować. Po prostu istnieją. Wystarczy włożyć rękę w ogień, aby poczuć gorąc i doznać oparzenia.

A co z Twoimi prawami? Tym razem mam na myśli prawo stanowione: Konstytucję, prawo UE i umowy międzynarodowe, kodeksy, ustawy, rozporządzenia, prawo lokalne? Wiele przepisów prawnych działa tak samo, jak prawa fizyki. Obowiązują... i tyle! Nie musisz tego wiedzieć. A sama wiedza jest zdecydowanie mniej dostępna, intuicyjna i niepowiązana z potocznym doświadczeniem życiowym, jak przykłady zastosowania praw fizyki, które podałem przed chwilą…

Wiadomo to zresztą nie od dziś. Ignorantia iuris nocet (nieznajomość prawa szkodzi), dura lex, sed lex (durne prawo, ale prawo) – jak mawiali starożytni Rzymianie.

Przepraszam. Twarde prawo, ale prawo 😉 Ta pierwsza wersja tłumaczenia napisana była flamastrem na ławce w sali wykładowej, kiedy byłem na pierwszym roku… Tak mi się jakoś zapamiętało…

Ale na serio. Jak działa dziedziczenie ustawowe (w powiązaniu z majątkiem małżeńskim), jak kształtuje się własność w małżeństwie, jak wygląda odpowiedzialność za długi spadkowe, jak działa zachowek, i – co najważniejsze – jak połączyć w jedną całość rozwiązania z kilku dziedzin, aby to ułożyć po swojemu, a nie jak chcą kodeksy? Np. połączyć testament z polisą na życie – tak, aby zadziałały w tandemie?

We własnym, dobrze pojętym interesie

Wiem, że to może być w ten sposób odebrane, ale nie piszę tego wszystkiego, żeby patrzeć na kogokolwiek z góry. Albo powiedzieć: Ho, ho, hoo... jestem prawnikiem, ja się znam, a wy nie… Absolutnie nie o to mi chodzi.

Sam nie znam się na milionie rzeczy i – przynajmniej mocno się staram – za każdym razem zaznaczam granicę moich kompetencji. Natomiast tam, gdzie widzę niedociągnięcia w obszarze, który jest mi cokolwiek bliski – nie waham się wytknąć błędów, niedociągnięć oraz gorszych praktyk. Trudno – taki już jestem 😉

Piszę to dlatego, że w moim 20-letnim już życiu zawodowym przyglądałem się zbyt wiele razy, że ignorantia iuris rzeczywiście nocet, że nieznajomość prawa – kiedy już się ujawni – potrafi zepsuć życie, relacje, przysporzyć ogromnych strat, złych emocji oraz chorób.

Szczególnie w kwestiach rodzinnych, majątkowych, finansowych, czy biznesowych. Po prostu międzyludzkich. Zbyt często po szkoleniu albo spotkaniu konsultacyjnym słyszałem: Nie miałem pojęcia, że to takie skomplikowane! To nielogiczne! Przecież to nie może tak działać! Zbyt często byłem świadkiem niefajnych historii, których przyczyną było m.in. brak znajomości podstawowych reguł prawa, podatków czy finansów.

Na podstawie osobistych rozmów z kilkunastoma tysiącami osób w przeciągu ostatnich 20 lat, pozwalam sobie na jedno stwierdzenie: zdecydowana większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo skomplikowane są przepisy, które ich bezpośrednio dotyczą, w jaki sposób w nich się poruszać i jak podejmować racjonalne decyzje.

Jeżeli twierdzisz, że się mylę, zapraszam do lektury wpisów, które ukażą się na Wielopokoleniowych w ciągu najbliższych tygodni. Będę w nich opisywał zasady dotyczące majtku w małżeństwie, dziedziczenia, zachowku i… planowania spadkowego, co w Polsce wciąż jest nowością.

Ucieszę się bardzo, jeżeli otrzymam od Ciebie takiego maila: Panie Maryniec, przeczytałem wszystko. NIC mnie nie zaskoczyło. A w dodatku powiem panu, że nie wiesz pan tego…, tego… oraz tego…! 😊 Bo nie wiem!! Wszystkiego na pewno nie! I – pomimo tylu lat w sukcesji – wciąż doświadczam zaskoczeń i nigdy nie przestanę się uczyć.

Motywuje mnie zamiar zachęcenia Cię, abyś został z Wielopokoleniowymi na dłużej i zainwestował swój czas w poznanie tych obszarów. Aby Twoje (Wasze) decyzje, relacje i wyniki, były po prostu lepsze.

Zależy mi na tym, aby – w granicach rozsądku – ułatwić Ci samodzielne podejmowanie decyzji, a przede wszystkim, abyś wiedział, o co zapytać prawników, doradców podatkowych, agentów ubezpieczeniowych, pracowników banku, itd. Dlatego pozwolę sobie na szereg (czasem ukąśliwych) uwag, nawet, jeżeli przy okazji trzeba będzie kogoś delikatnie… uświadomić.

Na szczęście prawo dotyczy nas bezpośrednio znacznie rzadziej, niż się prawnikom wydaje i w znacznej większości sytuacji majątkowych możemy kształtować swoje decyzje samodzielnie, niezależnie od tego, co mówią kodeksy. Wystarczy, że potrafimy samodzielnie dojść do porozumienia i nie pokłócić się o to, co się komu należy i kto ma rację, jeżeli pojawi się rozbieżność interesów. Rezygnując z pozywania się do sądu, ponieważ wtedy – znacznie częściej, niż sądzisz – tracimy kontrolę nad dalszym obrotem sprawy i cedujemy decyzję w naszej istotnej sprawie na kogoś, dla kogo niekoniecznie jest ona istotna, a już na pewno posługuje się przy jej ocenianiu zupełnie innymi kryteriami, niż Ty. Ale to już zupełnie inna historia – na kolejny cykl wpisów.

Do sedna

Ważne jest, abyś wiedział, że w zdecydowanej większości przypadków, możesz mieć samodzielny wpływ na sytuację prawną, majątkową i finansową – Twoją i Twojej rodziny. Sami, niezależnie od tego, co mówią przepisy, możecie ułożyć swoje sprawy w taki sposób, jaki Wam odpowiada.

Z następującym zastrzeżeniem:

• Należy mieć świadomość granic, których prawo nie pozwala przekroczyć.

• Warto wiedzieć, jakie przepisy będą miały zastosowanie, jeżeli nic nie zrobisz – jeżeli nie zainteresujesz się danym obszarem i nie podejmiesz akcji, tj. nie powstaną dokumenty, które zmienią zasady działania przepisów obowiązujących automatycznie.

Prawnicy powiedzieliby (nie wnikając w szczegóły), że owe granice to przepisy bezwzględnie obowiązujące, na których działanie nie masz wpływu.

Ta druga grupa to przepisy względnie obowiązujące, które możesz zmienić stwarzając odpowiednie dokumenty, np. umowy, testamenty, pełnomocnictwa itp. (nie, samo mówienie, że tak ma być, a tym bardziej myślenie o tym – nie wystarczą!).

Dopiero DOKUMENTY zmieniają stan prawny i potem – nawet po latach – są podstawą do tego, aby było tak jak Ty chcesz, a nie jak chcą przepisy. Inaczej pokłócicie się i znajdą się powody, aby pójść do sądu. Wtedy okaże się, że nie jest ważne Wasze poczucie słuszności i sprawiedliwości, ale co mówi kodeks i jak to się ma do orzecznictwa Sądu Najwyższego. Zaręczam – w wielu wielopokoleniowych sytuacjach nie jest to jasne i przewidywalne nawet dla prawników.

Chodzi o to, abyś ułożył własne prawa fizyki. Tym razem możesz mieć na nie wpływ.

A co z finansami?

O ile prawo jest kształtowane przez ludzi i z prawem można dyskutować (czasem w Sejmie, czasem na sali sądowej, a czasem na ulicznych protestach), o tyle z finansami… sprawdźmy.

Dostrzegam tutaj dwie zasadnicze płaszczyzny.

1. Matematyka finansowa

Cóż. Nie mam dobrych wiadomości. 2 + 2 = 4. Tzn. w matematyce, bo w kreatywnej księgowości bywało rożnie... Z matematyką finansową dyskutować jest trudno. Podobieństwo do praw fizyki wydaje się oczywiste (w końcu fizyka to ponoć praktyczna odmiana matematyki). Od prostego procentu składanego, po skomplikowane równania aktuarialne, gdzie do matematyki dokładane są statystyki, np. tabele umieralności GUS.

Tutaj nasze pole negocjacyjne przestawia się raczej słabo. Jeżeli zaciągnąłeś kredyt w PLN na 400.000 zł, na 25 lat, na 4,5% (albo na 1.5% + WIBOR 3M), to wiesz, w którym miejscu jesteś. O ile potrafisz liczyć.

banknoty-2-z-tłem

Nie jestem w tej kwestii ekspertem, ale wiem, że to spora gałąź wiedzy. Podczas rozmów z fachowcami od finansów osobistych, z przedstawicielami banków, towarzystw ubezpieczeniowych, czy z doradcami finansowymi z prawdziwego zdarzenia – doznawałem mniej więcej tego samego szoku poznawczego, co przeciętny nie-prawnik przy obliczaniu zachowku. Okazuje się, że na z pozoru podobnym kredycie hipotecznym różnica w kosztach może być… kilkukrotna – patrząc od najtańszego do najdroższego rozwiązania.

Kiedy już bowiem umowę takiego kredytu zawarłeś – matematyka finansowa nie podlega negocjacjom. To samo dotyczy setek produktów finansowych z różnych grup, gdzie diabeł tkwi w szczegółach. Bardzo przydaje się znajomość konstrukcji poszczególnych typów produktów i umiejętność rzetelnego porównywania aktualnie dostępnych na rynku ofert.

Wracając do podstaw, podobnie działają odsetki ustawowe czy odsetki od zaległości podatkowych. Zmierzam do tego, że wiele jest w życiu sytuacji, w których

lepiej, żeby odsetki pracowały dla nas, a nie my dla odsetek

jak pisał kiedyś zdaje się Robert Kiyosaki (choć nie jestem pewien autorstwa). Mniejsza z tym. Istotne jest co innego.

Jeżeli korzystasz z produktów finansowych, przydaje się umiejętność liczenia. Poręczna może się okazać także zasada, aby korzystać wyłącznie z tych produktów finansowych, których reguły działania rozumiesz. W przeciwnym wypadku trudno Ci będzie je policzyć.

Produkty finansowe dzielimy – w uproszczeniu – na trzy grupy:

  • oszczędnościowe (inwestycyjne), kiedy coś odkładamy lub inwestujemy,
  • dłużne, kiedy pożyczamy pieniądze i musimy je potem oddać z odsetkami (tzn. my, albo nasi spadkobiercy), oraz
  • ubezpieczeniowe, kiedy przerzucamy ryzyko finansowych skutków jakiegoś zdarzenia na inny podmiot (towarzystwo ubezpieczeniowe albo towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych).

Każda z nich rządzi się własnymi regułami i odmienną logiką. Dwie pierwsze – tym, dla kogo pracują odsetki, zaś trzecia – oceną ryzyka. O ubezpieczeniach będzie na Wielopokoleniowych sporo, ponieważ tutaj akurat (w ograniczonym zakresie) czuję się kompetentny.

Wszystkie trzy grupy scala jedno: marża. Z branżą finansową trzeba nauczyć się żyć, aby – najzwyczajniej na świecie – nie przepłacać.

2. Sytuacje, w których prawo i podatki przenikają się z finansami osobistymi

Przy doborze produktów finansowych, poza umiejętnością liczenia, przydaje się – co jeszcze ważniejsze – dobrowolność korzystania z nich.

Mam na myśli wszelkie wielopokoleniowe sytuacje, w których jesteśmy zmuszeni do pozbycia się oszczędności albo zaciągnięcia nieplanowanego wcześniej zobowiązania. Pisałem o nich we wpisie Powystrzelać czarne łabędzie, a w dziale DLA BIZNESU we wpisie Dwa bieguny zamożności, który traktuje ten problem nieco szerzej. Przeczytaj nawet, jeżeli nie prowadzisz firmy, bo to wpis o uniwersalnej regule.

Wszędzie tam, gdzie przepisy prawa lub podatki nakładają na Ciebie zobowiązania finansowe, może się okazać, że w istotny sposób wpłynie to na Twoje finanse osobiste. Rzecz w tym, że często są to sytuacje nieprzewidziane.

O wielu z nich dowiesz się szczegółowo na tym blogu. Odpowiedzialność za długi spadkowe, obowiązek zapłaty zachowku, odszkodowania lub podatku, to przykłady sytuacji, w których prawo ma wpływ na finanse osobiste i potrafi w nich sporo namieszać. Zarówno tam, gdzie nie ma prowadzonego budżetu domowego i żyje się z miesiąca na miesiąc, jak i tam, gdzie przepływy finansowe są zaplanowane co do złotówki i wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą.

Majątek wielu rodzin składa się ze składników, które nie są płynne. Są to na przykład nieruchomości, własna firma, w którą się sporo zainwestowało oraz zobowiązania kredytowe, które trzeba spłacać. Tylko część rodzin posiada w nadwyżce środki płynne. Kiedy zatem pojawi się zapotrzebowanie na (sporą) gotówkę, którego wcześniej nie przewidzieliśmy, w znacznym stopniu może ucierpieć cash flow i zdolność kredytowa. To wszystko stanowi jeden wielki zespół naczyń połączonych.

***

Na Wielopokoleniowych będę opowiadał, jak stworzyć własny system praw fizyki w obszarze majątku, prawa, podatków i finansów osobistych. Prawo i finanse powinny pracować DLA CIEBIE, a nie przeciwko Tobie. Lepiej wykorzystywać je we własnych celach i nie dać się zaskoczyć, że coś działa zupełnie inaczej, niż sądziłeś.

Tym wpisem kończę wstępne rozważania, które (mam nadzieję) pomogą Ci podjąć decyzję, czy odpuścić sobie tę stronę i nie zaglądać tutaj więcej, czy też zarazić się wielopokoleniowymi ideami i zacząć tutaj zaglądać regularnie. Nie każdy wpis będzie dla Ciebie. Nie każdy dotknie bezpośrednio Twojej sytuacji. Ale każdy może stać się inspiracją do podjęcia działań, które przybliżą Cię do celu. Twojego celu. Znajdziesz tu jedynie inspiracje i przestrogi, ale CEL musisz odnaleźć sam, a tak naprawdę sami, bo to zawsze jest (mniej lub bardziej) gra zespołowa.

Do zobaczenia na Wielopokoleniowych!

folder

O autorze

Cześć, witaj w moim świecie!

Kim jestem? Od wielu lat, na pytanie o wykonywany zawód - odpowiadam, że piszę ludziom testamenty. To prawda. Napisałem ich już grubo ponad tysiąc. Niektórzy pytają, czy jestem notariuszem, inni robią dziwną minę ...

Czytaj

Tagi

Początek
Nieruchomość
Sukcesja
Wielopokoleniowi
Planowanie spadkowe
Biznes
Własność
Sukcesja za życia